Pustka. Zaczynam nabierać przekonania, że nic jej nie wypełni. Dziury w życiu są trwałe. Trzeba żyć dalej wokół nich, jak korzenie drzewa wokół betonu, trzeba się między nimi przeciskać.
Jedwabna zasłona unosi się i opada, jest długa, aż do ziemi a nawet dłuższa, blokuje dopływ powietrza mimo otwartych na oścież okien. I chociaż mieszkamy na przedmieściach, w sąsiedztwie zaledwie kilku domów, naszą sypialnie każdej nocy oświetlają lampy, te przy torach, może kilkadziesiąt metrów od Blenheim Road. Mimo, że Scott śpi już od trzech godzin, ja nie silę się nawet by znaleźć sobie odpowiednią pozycję czy zamknąć oczy. W tym półświetle mogę obserwować jego plecy, silne ramiona, idealnie ścięte włosy zmierzwione od poduszki - takie, jakie lubię najbardziej. Co jakiś czas dotykam wilgotnych, spoconych skroni. Nie zawsze tak jest, ale tej nocy czuję, że ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Tak mi dobrze, bezpiecznie. Oby tylko Scott się nie przebudził, o co nietrudno, ma bardzo lekki sen, mógłby się zmartwić, pogniewać na mnie. "Znowu nie możesz spać?" "Megan,potrzebujesz pomocy terapeuty" a gdybym protestowała, uniósłby się "Na miłość Boską, czy Ty kiedykolwiek mogłabyś się mnie posłuchać?". Chce dla mnie dobrze, wie że wciąż mogę być załamana odkąd straciłam motywacje by co rano wychodzić z domu w idealnie skrojonej obcisłej sukience, odkąd straciłam pracę. Myślę, że martwi się nie tyle o mnie, a o nasz związek, nie zniósłby myśli, że mogłabym się Nim znużyć, że mi nie wystarcza. Oczywiście nie jest niemądry, trochę mnie zna, wie że nie jestem potulną kotką, nie łatwo jest mnie zadowolić i sprostać wymaganiom. Ale ta noc przynosi ukojenie, tylko On i ja. Chociaż nie jest nawet świadom, że właśnie teraz przeżywam z Nim najlepsze chwile, że teraz potrzebuję go najbardziej. Jutro go uświadomię, w sposób który On lubi najbardziej.
Kiedyś wydawało mi się, że to jest cel do którego dążymy, my wszyscy, ale też Scott i ja. Że są dni i noce gdy mamy dla siebie czas i możemy leżeć tak bez końca, lub wyjść do restauracji, pić rano wspólną kawę, opalać się na tarasie. Od czasu do czasu pokłócić, wrócić z pracy w nerwach, pieprzyć się by odreagować a potem usnąć, znowu razem. Czuję, że Scott mnie kocha i jest ze mną szczery. Natomiast ja nie jestem sobą, a na pewno nie zawsze. Nie mogłabym tak żyć.
Dochodzi szósta, zwykle o tej porze słychać było głośny alarm, na znak, że czas zaparzyć kawę, ubrać koszulę, spodnie, wyjść do pracy i zacząć kolejny, szczęśliwy dzień. Odkąd straciłam pracę, nie ustawiamy alarmu, o szóstej jeszcze nie śpię i mogę przebudzić Scotta pocałunkiem. Wstaje, przeciera oczy i uśmiecha się na mój widok.
- Dzień dobry kochanie
***
Tom jest dziś w podłym nastroju, widzę to od razu kiedy tylko staje w moich drzwiach, jednak to nie przeszkadza, oczywiście, że nie. Od początku miałam nad Nim przewagę, wiedziałam jak na Niego działam i tym razem się nie myliłam - rozbiera mnie wzrokiem, mimo, że nie zdążyłam jeszcze zamknąć za Nim drzwi. Teraz czuję się najlepiej, tak jakbym w końcu uwolniła się z klatki, to mi się podoba. Jeśli zechcę - odejdzie i już nie wróci, ale na razie dobrze mi tak.
Czasem - ale tylko czasem, myślę, że tak nie można. Gdyby Scott wiedział .. Mógłby pomyśleć, że nie kocham go całym sercem, że oddałam się innemu, ale to nieprawda. Po prostu tego potrzebuję, taka już jestem - zawsze wierna sobie.. Nie, On tego nie zrozumie, więc nie powinien się dowiedzieć.
Tom wstaje, idzie do łazienki i zaraz słyszę strumień wody, bierze prysznic. Wiem, że za 10 minut opuści mój dom
***
piątek, 8 lipca 2016
poniedziałek, 13 czerwca 2016
środa, 23 marca 2016
Najbardziej dosadnie daje o sobie znać, manipuluje Twoim ciałem
Sprawia, że pragniesz trwać w tym stanie i zrobisz absolutnie wszystko
Bo możesz je mieć tu i teraz i całe ciało mówi tylko i czuje tylko..
s z c z ę ś c i e
Uzależnia, zniewala, ogranicza
Taką cenę kosztuje szczęście, które czerpiesz pełnymi garściami
Myślisz, że słono za nie płacisz? Przecież stać Cię na więcej
piątek, 22 stycznia 2016
More than words
....Uczucie zaczyna się, gdy robisz sobie przystanek w podróży na zachodnie wybrzeże, spragniony przestrzeni wolnej od stłamszonych tłumów Indiany.
Rośnie z każdą godziną, gdy Twój przystanek staje się miejscem, gdzie w sposób niekontrolowany zapuszczasz korzenie, jak niegdyś w rodzinnych stronach.
Siódmego dnia sierpnia, dwieście dziewiętnastego dnia mojej podróży w końcu odnotowałam w dzienniku, że poznałam kogoś wyjątkowego.
Nie zamieniłam z Nim nawet słowa w języku angielskim, okazuje się, że rysunek jest świetną formą komunikacji.
Uczucie jest wtedy, gdy nie myślisz, o tym co będzie, po co, jak długo..
Uczucie jest wtedy gdy po dwustu dziewiętnastu dniach podróży, docierasz do celu, oddalonego od zachodniego wybrzeża o tysiące mil....
niedziela, 17 stycznia 2016
Zaakceptowałem - sine od mrozu koniuszki palców
Wierzyłem - skuję lód, nie mając czucia
Brnąłem - przez pustynie lodową, nocą polarną
Po stokroć wierzyłem - dotrę do Ciebie
Usłyszałem - porwałeś się z motyką na księżyc
~
Nigdy nie zaakceptowałem nocy polarnej, co trwa i trwa
Proszę - chciej mnie przygarnąć nim całkiem zamarznę
Wierzyłem - skuję lód, nie mając czucia
Brnąłem - przez pustynie lodową, nocą polarną
Po stokroć wierzyłem - dotrę do Ciebie
Usłyszałem - porwałeś się z motyką na księżyc
~
Nigdy nie zaakceptowałem nocy polarnej, co trwa i trwa
Proszę - chciej mnie przygarnąć nim całkiem zamarznę
niedziela, 3 stycznia 2016
Dobrze wiem, że muszę myślami wrócić do samotnych dni, bo nie ma wzrastania w miłości.
Jak wytłumaczysz mi, że przez 12 lat, każdego dnia, o świcie wiedziałem, że to kolejny dzień,
który muszę wykorzystać na przetrwanie sam-na-sam ze swoją chorą głową?
Że wtedy, byłem silny, bo walka ze sobą to nie lada wyzwanie.
Czułem pod cienką warstwą skóry, że jest mi coraz lepiej, z moim chorym ciałem, z moją chorą głową, sam-na-sam, przez 12 lat.
Sukces rodzi się z porażek, dobrze o tym wiem.
Chciałem pić każdego ranka cierpki napój, i chciałem słyszeć cierpkie słowa z Twoich ust.
A Ty chciałaś mnie uwięzić w pięknym światku zdrowych ludzi, i chciałaś bym poczuł co to dobroć.
"Głowa to Twoje więzienie" lecz głowa to mój cały świat, kochanie.
Zapewniam Cię, że spełniłaś swoją misję,
Od przeszło roku, każdego dnia, o świcie wstaję by słyszeć Twój słodki głos, by zatopić dłoń w Twych gładkich włosach, by widzieć w Twoich oczach dobroć.
Czuję, że powoli zaczynam łapać reguły, rządzące tą klatką.
I że będę Ci dozgonnie wdzięczny za pokazanie mi sposobu na życie.
Jakiego nigdy nie chciałem wieść.
sobota, 21 listopada 2015
Kochać Ciebie, to tak jakby głodzić się
Kroczyć pomału, zmierzać w nieznane
I nagle droga dodaje energii
Po cichu jej pozbawia
Kochać Ciebie nie znaczy jeść
Nasycić się, stale chcieć
Bo kochać Ciebie, to tak jakby głodzić się
Kroczyć i kroczyć, aż w końcu biec
Kochać Ciebie jest łatwo
Przyszło samo z siebie
Pokazało drogę
Najszybszą, bez końca
Do Ciebie, ślepą
Kochać Ciebie, to znaczy godzić się
By nie biec już nigdy, przetaczać się
Czuć głód i karmić się
Drogą bez końca
Kochać Ciebie, zagłodzić się
Kroczyć pomału, zmierzać w nieznane
By nigdy się nie nasycić Tobą
Nigdy nie móc Cię mieć
Kroczyć pomału, zmierzać w nieznane
I nagle droga dodaje energii
Po cichu jej pozbawia
Kochać Ciebie nie znaczy jeść
Nasycić się, stale chcieć
Bo kochać Ciebie, to tak jakby głodzić się
Kroczyć i kroczyć, aż w końcu biec
Kochać Ciebie jest łatwo
Przyszło samo z siebie
Pokazało drogę
Najszybszą, bez końca
Do Ciebie, ślepą
Kochać Ciebie, to znaczy godzić się
By nie biec już nigdy, przetaczać się
Czuć głód i karmić się
Drogą bez końca
Kochać Ciebie, zagłodzić się
Kroczyć pomału, zmierzać w nieznane
By nigdy się nie nasycić Tobą
Nigdy nie móc Cię mieć
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Moje czucie się wydostało z mojego ciała, boleśnie uleciało ze mnie. Szukałam w ludziach kotów, szukałam ich właścicieli, aż w końcu, bez ko...
-
Obnażyłeś swoje słabości, jak żałośnie jest Ciebie kochać Zdradziłeś moje słabości, jak utopijny obraz dziecięcy Głowa - a więc chyba ja? ...
-
Odejdę bo gdybym tak mógł widzieć płytkość w płyciźnie a w głębinach tylko przestrogę nie byłbym topielcem bo gdybym tak cenił wysokie w...
-
Dziś gwiazd wypatruję leżąc na łóżku, w swoim pokoju, gapiąc się w nieprzezroczysty sufit, widząc majestatyczne zacieki na farbie. Długi...
