sobota, 13 stycznia 2018

Granice

Kierują nami gniew i miłość. Potrzeba ogrzewania chłodnych miejsc, zadania bólu. Kto zaszczepił w nas tę złość, upodobania do łzawiących oczu, ust poruszających się w rytmie słów, co chłodzą najcieplejsze zakątki udomowionych i ciasno zagnieżdżonych, najgłębiej schowanych, najpilniej strzeżonych granic. 
Kiedy jednocześnie potrafisz zabić i dać opiekę, jest w Tobie tyle zrozumienia dla tych, co znają życie od strony o jakiej nigdy nie pomyślałeś, nie zadrżałeś, kiedy usiłowałeś sobie wyobrazić ich granice, dawno temu odsłonięte, przekroczone. Czujesz się ogołocony, wyśmiany, zziębnięty, bezdomny, kiedy sobie wyobrazisz tak naturalnie siebie w roli ofiary. Czy to Twoja miłość zadała Ci ostatni cios ? Kieruje nami miłość. Zacienione, dawno nieodwiedzane serca proszą o wizytę. Ale trudno Wam jest nas kochać, kiedy widzicie co nas rozsadza od środka, kiedy  w nocy nie śpimy, myślimy, kiedy ostatnio było naprawdę, naprawdę tak.. nieswojo nam ze sobą. Kieruje nami gniew. Kiedy każda myśl potrafi zacisnąć nam dłonie, wychylić ciało , zaczerpnąć płucom powietrza i krzywdzić. Chcielibyśmy w imię miłości, bronić słabych, ale bronimy w rzeczywistości siebie samych. Bronimy tych, których nie kochamy, bronimy tych od których wymagamy, że będą z nami na zawszę. Kierują nami gniew, miłość i strach przed gęstą i pustą jednocześnie, granicą, po przekroczeniu której ...
już nic

czwartek, 13 kwietnia 2017

Mógłbym tak łatwo opowiedzieć Ci, byłaś moją ulubienicą, wiesz
Opisałbym Ci jak szybko stałaś się, jak pozbierałaś mnie, ujęłaś,
Mógłbym i chciałbym Ci mówić to wszystko, prawdziwie, nie szukając słów
Powinienem słyszeć Twój strach,
Powinienem słyszeć Twoje potrzeby








piątek, 8 lipca 2016

The Girl on the Train

Pustka. Zaczynam nabierać przekonania, że nic jej nie wypełni. Dziury w życiu są trwałe. Trzeba żyć dalej wokół nich, jak korzenie drzewa wokół betonu, trzeba się między nimi przeciskać.

 Jedwabna zasłona unosi się i opada, jest długa, aż do ziemi a nawet dłuższa, blokuje dopływ powietrza mimo otwartych na oścież okien. I chociaż mieszkamy na przedmieściach, w sąsiedztwie zaledwie kilku domów, naszą sypialnie każdej nocy oświetlają lampy, te przy torach, może kilkadziesiąt metrów od Blenheim Road. Mimo, że Scott śpi już od trzech godzin, ja nie silę się nawet by znaleźć sobie odpowiednią pozycję czy zamknąć oczy. W tym półświetle mogę obserwować jego plecy, silne ramiona, idealnie ścięte włosy zmierzwione od poduszki - takie, jakie lubię najbardziej. Co jakiś czas dotykam wilgotnych, spoconych skroni. Nie zawsze tak jest, ale tej nocy czuję, że ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Tak mi dobrze, bezpiecznie. Oby tylko Scott się nie przebudził, o co nietrudno, ma bardzo lekki sen, mógłby się zmartwić, pogniewać na mnie. "Znowu nie możesz spać?" "Megan,potrzebujesz pomocy terapeuty" a gdybym protestowała, uniósłby się "Na miłość Boską, czy Ty kiedykolwiek mogłabyś się mnie posłuchać?". Chce dla mnie dobrze, wie że wciąż mogę być załamana odkąd straciłam motywacje by co rano wychodzić z domu w idealnie skrojonej obcisłej sukience, odkąd straciłam pracę. Myślę, że martwi się nie tyle o mnie, a o nasz związek, nie zniósłby myśli, że mogłabym się Nim znużyć, że mi nie wystarcza. Oczywiście nie jest niemądry, trochę mnie zna, wie że nie jestem potulną kotką, nie łatwo jest mnie zadowolić i sprostać wymaganiom. Ale ta noc przynosi ukojenie, tylko On i ja. Chociaż nie jest nawet świadom, że właśnie teraz przeżywam z Nim najlepsze chwile, że teraz potrzebuję go najbardziej. Jutro go uświadomię, w sposób który On lubi najbardziej.
Kiedyś wydawało mi się, że to jest cel do którego dążymy, my wszyscy, ale też Scott i ja. Że są dni i noce gdy mamy dla siebie czas i możemy leżeć tak bez końca, lub wyjść do restauracji, pić rano wspólną kawę, opalać się na tarasie. Od czasu do czasu pokłócić, wrócić z pracy w nerwach, pieprzyć się by odreagować a potem usnąć, znowu razem. Czuję, że Scott mnie kocha i jest ze mną szczery. Natomiast ja nie jestem sobą, a na pewno nie zawsze. Nie mogłabym tak żyć.
Dochodzi szósta, zwykle o tej porze słychać było głośny alarm, na znak, że czas zaparzyć kawę, ubrać koszulę, spodnie, wyjść do pracy i zacząć kolejny, szczęśliwy dzień. Odkąd straciłam pracę, nie ustawiamy alarmu, o szóstej jeszcze nie śpię i mogę przebudzić Scotta pocałunkiem. Wstaje, przeciera oczy i uśmiecha się na mój widok.
- Dzień dobry kochanie 

 ***
Tom jest dziś w podłym nastroju, widzę to od razu kiedy tylko staje w moich drzwiach, jednak to nie przeszkadza, oczywiście, że nie. Od początku miałam nad Nim przewagę, wiedziałam jak na Niego działam i tym razem się nie myliłam - rozbiera mnie wzrokiem, mimo, że nie zdążyłam jeszcze zamknąć za Nim drzwi. Teraz czuję się najlepiej, tak jakbym w końcu uwolniła się z klatki, to mi się podoba. Jeśli zechcę - odejdzie i już nie wróci, ale na razie dobrze mi tak.
Czasem - ale tylko czasem, myślę, że tak nie można. Gdyby Scott wiedział .. Mógłby pomyśleć, że nie kocham go całym sercem, że oddałam się innemu, ale to nieprawda. Po prostu tego potrzebuję, taka już jestem - zawsze wierna sobie.. Nie, On tego nie  zrozumie, więc nie powinien się dowiedzieć.
Tom wstaje, idzie do łazienki i zaraz słyszę strumień wody, bierze prysznic. Wiem, że za 10 minut opuści mój dom

***


poniedziałek, 13 czerwca 2016

Czy da się uskrzydlić wyjątkowo ciężkie przypadki
By odeszły bezpowrotnie
Czy można ze wzajemnością pokochać obiekty i sprawy z natury martwe
Woda, ogień, powietrze

Ewentualnie

Czy da się uskrzydlić sprawy już martwe
By powróciły do żywych
Czy można ze wzajemnością pokochać ciężkie przypadki
 ...

środa, 23 marca 2016


Najbardziej dosadnie daje o sobie znać, manipuluje Twoim ciałem
Sprawia, że pragniesz trwać w tym stanie i zrobisz absolutnie wszystko
Bo możesz je mieć tu i teraz i całe ciało mówi tylko i czuje tylko.. 
s z c z ę ś c i e
Uzależnia, zniewala, ogranicza
Taką cenę kosztuje szczęście, które czerpiesz pełnymi garściami 
Myślisz, że słono za nie płacisz? Przecież stać Cię na więcej




piątek, 22 stycznia 2016

More than words


....Uczucie zaczyna się, gdy robisz sobie przystanek w podróży na zachodnie wybrzeże, spragniony przestrzeni wolnej od stłamszonych tłumów Indiany.
Rośnie z każdą godziną, gdy Twój przystanek staje się miejscem, gdzie w sposób niekontrolowany zapuszczasz korzenie, jak niegdyś w rodzinnych stronach.
Siódmego dnia sierpnia, dwieście dziewiętnastego dnia mojej podróży w końcu odnotowałam w dzienniku, że poznałam kogoś wyjątkowego.
Nie zamieniłam z Nim nawet słowa w języku angielskim, okazuje się, że rysunek jest świetną formą komunikacji.
Uczucie jest wtedy, gdy nie myślisz, o tym co będzie, po co, jak długo..
Uczucie jest wtedy gdy po dwustu dziewiętnastu dniach podróży, docierasz do celu, oddalonego od zachodniego wybrzeża o tysiące mil....


niedziela, 17 stycznia 2016

Zaakceptowałem - sine od mrozu koniuszki palców
Wierzyłem - skuję lód, nie mając czucia
Brnąłem - przez pustynie lodową, nocą polarną
Po stokroć wierzyłem - dotrę do Ciebie
Usłyszałem - porwałeś się z motyką na księżyc
~
Nigdy nie zaakceptowałem nocy polarnej, co trwa i trwa
Proszę - chciej mnie przygarnąć nim całkiem zamarznę


Moje czucie się wydostało z mojego ciała, boleśnie uleciało ze mnie. Szukałam w ludziach kotów, szukałam ich właścicieli, aż w końcu, bez ko...