czwartek, 6 września 2018

Opuszczone domy

Opuszczone domy wystawione na sprzedaż,
Stoją i łypią na Was, rozmarzonych i romantycznych
Pokaźne okna, drzwi balkonowe i pewnie duży, pusty metraż
A jedna ściana, całkiem przeszklona, odsłania inną o wzorach mistycznych
I chwyta za serce poprzybijana gwoździami balustrada
Mahoniowe drewno schodów nadaje wnętrzu słodki zapach
A najpiękniejsza i tak jest  ta wrzosowa domów fasada

Opuścili swe domy właściciele, mówią, że dobrze
Bo domy urządził projektant i ściągnął stare poniszczałe podłogi
I wywiesił właściciel ogłoszenie, cenę wywindował wysoko i mądrze
Za taką przestrzeń pustą i czystą, i mahoń na ziemi gdy spojrzysz pod nogi
Za taki opuszczony dom nie jeden rozmarzony i romantyczny odda swe serce

Mijam domy o wrzosowej fasadzie, których byłam częstym gościem
Czasem podchodzę blisko, wyglądam przez okno, jak intruz
Więc mówi do mnie piękna i długa pani i pyta czy może nie prościej
Byłoby mi zamieszkać w tym cudzie, a przynajmniej wejść, zobaczyć, a nuż
Uśmiecham się do niej i mówię, nie stać mnie już na ten piękny, fioletowy dom
A jednak widzi, że wracam, że szukam, podziwiam, smutnieje, zalewam się łzą
Gdy tylko uda mi się wyjrzeć za szybę, a jednak, wszystko nowe, a jednak, wszystko na nic

Opuszczone domy wystawione na sprzedaż
Stoją i łypią na Was, rozmarzonych i romantycznych
I wiem, że chcecie je kupić, a cena idzie w górę, bo nowe róże posadził ogrodnik za domem
I jestem ciekawa ile to jeszcze lat upłynie i ile jeszcze kwiatów zakwitnie a ile zwiędnie
I czy zapomnę drogi jaka dzieli mój dom i ten cudowny obraz, na moment
I jak tańczyłam na porysowanej podłodze, jakie było życie moje tam wewnątrz, czy kiedyś to stanie się mętne
A najbardziej ze wszystkiego chcę wiedzieć, czy ktoś, jak ja, bardzo boleśnie
Któregoś dnia lub którejś nocy się dowie
Właściciel już dawno nie żyje









piątek, 13 lipca 2018

Staliśmy tak godzinami, zwróceni twarzą do morza, stopy grzęzły w wilgotnym piasku, wiatr uderzał prosto w nasze twarze. Oczekiwaliśmy Słońca by móc znów zobaczyć wodę, skały, siebie nawzajem. Wschody Słońca przynoszą ukojenie, wiatr, który szumi w uszach i szarpie włosy daje poczucie niepokoju, nagie skały, piach i woda przypominają o smutku.
Raz na jakiś czas w życiu, człowiek stoi godzinami nad pustym wybrzeżem, daleko od domu, chłonie wilgotne powietrze, wtapia się w pustą przestrzeń, milknie, zamyka oczy, tak jakby już prawie go nie było, roni łzę, a jednak. Raz na jakiś czas pozwala wybrzmieć swoim potrzebom, a nawet, cicho, dzieli się nimi z kimś kto niezupełnie przypadkiem stoi obok i chłonie ciszę, grzęznąc w wilgotnym piasku. 'Wiesz, czasem potrzebuję dowodów, potwierdzających to, że wciąż żyję' mówię, 'a kiedy ich brakuję, próbuję znaleźć bodziec. Byłem już w kościele, kilkukrotnie, byłem nawet na innym kontynencie. Widziałem rzeczy i ludzi, o których czytałem jedynie w książkach. Spełniłem kilka swoich marzeń, jeszcze z dzieciństwa. Rzuciłem się na głęboką wodę niezliczoną ilość razy. Całowałem kobietę, nie jedną i nie tylko. Naprawdę się starałem'. To na nic. Zrobiło się chłodniej, jakby temperatura spadła o kilka stopni, wiatr jakby przybrał na sile. Poczułem jak napinają mi się mięśnie. Chyba mnie przytuliłaś w momencie gdy promienie Słońca odbiły się wreszcie na kołyszącej się wodzie. Znów zamilknąłem, znów upłynęło kilka minut, być może godzin. 'Dopiero teraz dopiero tutaj. Czuję to'. Łzy natychmiast napłynęły mi do oczu, coś kazało mi się skulić, upaść na ziemię, poddać się. 'Dziękuję, że jesteś ze mną', choć wiem, że tak naprawdę jestem zupełnie sam. Tylko ja wiem jak to jest wtopić się w pustą przestrzeń i żyć dla innych, a jednocześnie nie żyć dla samego siebie. Jest we mnie tyle miejsca, że możesz się rozgościć, ale pewnie nie zostaniesz na dłużej, bo nigdy nie zaznasz tutaj ciepła. To tylko pusta plaża, nagie skały, woda, wschodzące i zachodzące Słońce. 'I mężczyzna, który czuję, że żyje, tylko na myśl o czasach, gdy kochał naprawdę' powiedziałaś.

niedziela, 17 czerwca 2018

Poprosiłbym Cię wtedy , ty mnie tylko nie kochaj, ty mnie tylko zagadaj o powód, o wieczór, o muzykę. Tylko nie wnikaj we mnie głębiej niż to co Ci oferuje za głośna muzyka i tłumny przedsionek. Dlaczego Cię to ciekawi? Czy widzisz we mnie coś czego nie widzisz w tłumnej sali? Czy smutne oczy zawsze muszą w sobie nosić zagadkę? Prosiłabym Cię wtedy, ty mnie zabaw na chwilę, nie na dłużej niż te kilka minut, które oferował nam rozkład. W rozkładzie była napisana godzina, to miał być być nasz czas, nasz cały czas. Czy tak Cię nurtuje ta nieznajoma? Czy od początku wiedziałeś, że ma w sobie coś, czy od początku chciałeś jedynie..?
To był udany wieczór, zbliżyłyśmy się do siebie, byłyśmy wreszcie same, to ja zaproponowałam spotkanie.
To była udana noc, w głowie miałam nas, nieznające kroków, słodkie dziewczyny.
Poznałyśmy kogoś, to nieistotne
Niebo bez przerwy jest niebieskie, nie spłonęła żadna naiwna chmura.


środa, 30 maja 2018

Nie wystarczy

Kochanie, spotkajmy się jutro o dziewiętnastej piętnaście na krakowskim rynku 
Pójdziemy tam gdzie zawsze uczyłam Cię jak się mnie kocha
Przejdziemy się ta sama drogą, pośród drzew i ludzi, gdzie uczyłam Cię jak się mnie rozumie 
Napijemy się wina, żeby trochę zapomnieć , bo wystarczy trochę zapomnieć aby znów być razem
Kochanie spotkajmy się na spacer, na wino, na taniec, na film, na noc i ranek, na zawsze 
Jutro o dziewiętnastej piętnaście na krakowskim rynku
Codziennie zastanawiam się 

Czy nie wystarczy trochę zapomnieć aby znów być razem

czwartek, 26 kwietnia 2018

_______Zwróć mi_______
...
dobrowolnie podarowany, latami
umiłowany, uświęcony, zdobyty
zdradzony, oszukany
nie ma już Ciebie
ale oddaj mi proszę, zwróć mi
nie siebie, już nie siebie
brakujący jest mi nienaruszony
niezespolony, lecz tylko mój 
kawałek duszy 
...

sobota, 13 stycznia 2018

Granice

Kierują nami gniew i miłość. Potrzeba ogrzewania chłodnych miejsc, zadania bólu. Kto zaszczepił w nas tę złość, upodobania do łzawiących oczu, ust poruszających się w rytmie słów, co chłodzą najcieplejsze zakątki udomowionych i ciasno zagnieżdżonych, najgłębiej schowanych, najpilniej strzeżonych granic. 
Kiedy jednocześnie potrafisz zabić i dać opiekę, jest w Tobie tyle zrozumienia dla tych, co znają życie od strony o jakiej nigdy nie pomyślałeś, nie zadrżałeś, kiedy usiłowałeś sobie wyobrazić ich granice, dawno temu odsłonięte, przekroczone. Czujesz się ogołocony, wyśmiany, zziębnięty, bezdomny, kiedy sobie wyobrazisz tak naturalnie siebie w roli ofiary. Czy to Twoja miłość zadała Ci ostatni cios ? Kieruje nami miłość. Zacienione, dawno nieodwiedzane serca proszą o wizytę. Ale trudno Wam jest nas kochać, kiedy widzicie co nas rozsadza od środka, kiedy  w nocy nie śpimy, myślimy, kiedy ostatnio było naprawdę, naprawdę tak.. nieswojo nam ze sobą. Kieruje nami gniew. Kiedy każda myśl potrafi zacisnąć nam dłonie, wychylić ciało , zaczerpnąć płucom powietrza i krzywdzić. Chcielibyśmy w imię miłości, bronić słabych, ale bronimy w rzeczywistości siebie samych. Bronimy tych, których nie kochamy, bronimy tych od których wymagamy, że będą z nami na zawszę. Kierują nami gniew, miłość i strach przed gęstą i pustą jednocześnie, granicą, po przekroczeniu której ...
już nic

czwartek, 13 kwietnia 2017

Mógłbym tak łatwo opowiedzieć Ci, byłaś moją ulubienicą, wiesz
Opisałbym Ci jak szybko stałaś się, jak pozbierałaś mnie, ujęłaś,
Mógłbym i chciałbym Ci mówić to wszystko, prawdziwie, nie szukając słów
Powinienem słyszeć Twój strach,
Powinienem słyszeć Twoje potrzeby








Moje czucie się wydostało z mojego ciała, boleśnie uleciało ze mnie. Szukałam w ludziach kotów, szukałam ich właścicieli, aż w końcu, bez ko...